Dziś jest
PL EN DE UK LT

Rowerem z Orzysza do Berlina - Orzysz.pl

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Orzysz.pl » Sport » MOSiR Orzysz
reklama

Rowerem z Orzysza do Berlina

W 6 dni dotarł do Berlina orzyszanin Grzegorz Jędrych, który w połowie lipca rowerem postanowił wyruszyć z Orzysza do stolicy Niemiec. O tym co skłoniło go do podjęcia wyzwania oraz o przeżyciach z wyprawy dowiedzieć się możecie z wywiadu jakiego udzielił po swoim powrocie.

Skąd zrodził się u Ciebie pomysł tej wyprawy?

- Połączyłem obie swoje pasje, jazdę na rowerze i miłość do poznawania nowych miejsc. Tak właśnie narodził się plan by rowerem odwiedzić Berlin. Od pewnego czasu podróżowałem po Warmii i Mazurach, odwiedziłem większość miejsc w naszym regionie wartych zobaczenia. Zacząłem odczuwać niedosyt, chęć zrobienia czegoś większego. Uznałem, że wycieczka do stolicy Niemiec będzie najlepszym sposobem na rozpoczęcie czegoś na większą skalę. Pół roku temu obrałem cel i teraz udało mi się go zrealizować.

Dlaczego postanowiłeś wybrać się akurat do Berlina? 

- W zeszłym roku na festiwalu w Ostródzie poznałem parę Niemców mieszkających właśnie w Berlinie. Zaprzyjaźniliśmy się, otrzymałem zaproszenie aby ich odwiedzić, więc nadarzyła się doskonała okazja aby trasę dzielącą Orzysz od Berlina przejechać w nieco inny niż tradycyjny sposób. Poza tym Berlin zawsze mnie fascynował, zapragnąłem w końcu go zobaczyć.

Wybranie się na tak długą wyprawę z pewnością nie mogło się obyć bez odpowiednich przygotowań. Jak długo zbierałeś potrzebne doświadczenie?

- Doświadczenie zacząłem zbierać w zeszłym roku. Chciałem wiedzieć co może się stać z rowerem, co mi się przyda, a co będzie zbędne. Musiałem dowiedzieć się także jak zachowa się mój organizm po przejechaniu dłuższych dystansów, dlatego od pewnego czasu, systematycznie przemierzałem szlaki rowerowe w naszym regionie. Krok po kroku zbierałem niezbędny sprzęt, co miesiąc inwestując w nowe narzędzia lub sprzęt campingowy. Trochę czasu poświęciłem przestudiowaniu trasy i zaplanowaniu noclegów, ale to okazało się najmniejszym problemem.

Ile czasu potrzebowałeś by dotrzeć do Berlina?

- Cała trasa z Orzysza do Berlina wyniosła nieco ponad 800 kilometrów. Na jej pokonanie potrzebowałem 6 dni. W ciągu dnia na rowerze spędzałem około ośmiu godzin, przemierzając średnio 120 km.

Bez wątpienia najprostszym sposobem byłoby przejechanie trasy głównymi drogami, najkrótszym wariantem. Ty jednak wybrałeś nieco inny sposób.

- Dokładnie. Starałem się korzystać z dróg mniej uczęszczanych, na których jest zdecydowanie bezpieczniej. Ale zdarzało się także, że musiałem poruszać się po drogach głównych i nie ukrywam, że czasem zdarzały się ekstremalne sytuacje. Zupełnie odrzuciłem możliwość jazdy po drogach szutrowych. Z moim bagażem byłoby to trochę niewygodne i męczące. Z drugiej strony mój plan dnia nie polegał tylko na przejechaniu z punktu A do punktu B. W międzyczasie starałem się zobaczyć jak najwięcej ciekawych miejsc, wykonać przy okazji zdjęcia aby później móc podzielić się tym co widziałem na prowadzonej przeze mnie stronie na Facebooku.

Wspomniałeś, że na trasie zdarzały się sytuacje ekstremalne. Która z nich dała Ci się najbardziej we znaki?

- Najgorsza sytuacja miała miejsce pierwszego dnia pod Mrągowem. Kierowca nie zważając, że jadę z naprzeciwka wziął się za wyprzedzanie na „trzeciego”. Minął mnie może o niecały metr i gdybym nie uciekł na pobocze nie wiem czy by się to szczęśliwie skończyło. Od tej sytuacji zacząłem bardziej przyglądać się samochodom jadącym z naprzeciwka. Za wyjątkiem tej sytuacji cała podróż przebiegła już spokojnie.

Poruszając się po mniej uczęszczanych drogach pewnie musiałeś mieć jakąś pomoc aby nie pomylić trasy. Korzystałeś z mapy czy kierowałeś się nawigacją?

- Moim założeniem od samego początku było, że nie będę używał nawigacji, przygoda to przygoda. Korzystałem z mapy, wiele razy o drogę pytałem napotkane osoby, każdy chętnie pomagał.

A jak wyglądała sprawa noclegów?

- Noclegi to też raczej kwestia przypadku. Raz skorzystałem z pomocy znajomych. Kolejne dni to pełen spontan. Raz rozbiłem się na plaży, innym razem na polanie w lesie. Dwa ostatnie noclegi to agroturystyka oraz pole namiotowe. Wiedziałem tylko o agroturystyce, pole znalazłem po trasie.

Wiadomo, że jadąc rowerem musisz liczyć nie tylko na własne umiejętności i kondycję ale także na przychylność aury. Czy pogoda bardziej Tobie sprzyjała czy utrudniała podróż?

- Wyruszając z Orzysza trochę się obawiałem bo warunki nie ułatwiały mi jazdy. Najgorzej było trzeciego dnia. Cały dzień bez słońca, z silnym wiatrem od frontu. Dzień ten ostro dał mi się we znaki ale dałem radę. Następnego dnia jechałem już w pięknym słońcu i tak do samego Berlina.

Relacje z Twojej podróży można było śledzić na prowadzonej przez Ciebie stronie na Facebooku. Czy nie miałeś problemu aby dzielić się wrażeniami z każdego dnia?

- Ogólnie nie było z tym raczej problemu. Mimo zmęczenia dawałem radę aby parę zdań napisać, żeby wrzucić kilka zdjęć. Największy problem oczywiście był z dostępem do internetu. Jeśli czegoś nie byłem w stanie zrelacjonować, zaległości nadrabiałem następnego dnia.

Jak wyglądała Twoja droga powrotna do Orzysza?

- W drodze powrotnej korzystałem już ze środków komunikacji, choć z jednym małym wyjątkiem. Z Berlina do Poznania dojechałem busem. Tej części podróży obawiałem się najbardziej ze względu na konieczność przetransportowania roweru, ale po wcześniejszym skontaktowaniu się z przewoźnikiem okazało się, że nie będzie problemu z umieszczeniem go w luku bagażowym. Z Poznania pojechałem pociągiem do Giżycka. Pozostało już tylko dotrzeć do Orzysza. Na te niespełna 30 kilometrów dzielących mnie od domu postanowiłem ponownie przesiąść się na rower.

Czy masz już zaplanowane jak będzie wyglądała Twoja najbliższa podróż i kiedy można się jej spodziewać?

- Najbliższe pół roku planuję przeznaczyć na szczegółowe zaplanowanie i przygotowanie się do dłuższego wypadu. Cel już mniej więcej sobie określiłem. Nigdy nie byłem w polskich górach i tam planuję się wybrać. Ale nie będzie to wycieczka zwyczajna. Chcę przejechać polskie góry od zachodu na wschód, od Sudetów po Bieszczady. Tak aby za jednym razem odwiedzić wszystkie te miejsca, o których dotychczas tylko słyszałem, a nie miałem okazji zobaczyć na własne oczy. Wyprawę tę chciałbym odbyć latem przyszłego roku.

Roweru do tego czasu zapewne nie odstawisz w kąt?

- Oczywiście, że nie. W międzyczasie dalej będę podróżował po regionie i dokumentował swoje wycieczki na Facebooku. Na pewno jakiś czas spędzę w Orzyszu, więc będę jeździł w okolicach. Ciekawie wygląda trasa dookoła jeziora Śniardwy. Planuję przemierzyć wszystkie orzyskie ścieżki rowerowe. Jeśli chciałby ktoś się do mnie przyłączyć to zapraszam. I na koniec chciałbym zachęcić wszystkich do odwiedzenia Berlina. Jest to bardzo piękne miasto, z wieloma atrakcjami i miejscami do zwiedzania. Co równie ważne jest to miasto bardzo przyjazne dla rowerzystów. Jeśli zwiedzać to tylko na rowerze.

Rozmawiał Łukasz Nikołajuk

Drukuj | Wyślij znajomym | 2013-08-12 13:01 | Łukasz Nikołajuk
Pokrewne (tag): sport

..:::  FOTO GALERIA  :::  VIDEO GALERIA  :::  MAPA SERWISU  :::  ARCHIWUM  :::  KONTAKT Z REDAKCJĄ  :::..
Copyright @ 2004 - 2016 Urząd Miejski w Orzyszu System 4Too      Stronę monitoruje stat24